page-header-img

Birma 1

Birma 1

Barbara Travels

-gdzie jest ten kraj,
-że dzisiaj Birma to Myanmar (chociaż mieszkańcy wolą starą nazwę) ,
-nie wie, że to stąd pochodzą kobiety zwane długimi szyjami (Kayan – bardzo postulują aby nie
nazywać ich Padong, uważają, że to dzisiaj turystyczna nazwa ich podgrupy etnicznej w
Tajlandii),
-że tu na sarong (spódnice noszoną zarówno przez mężczyzn jak i kobiety) mówi się longyi,
-że najbardziej wytatuowane twarze kobiet które chętnie palą cygara to etniczna grupa Chin – w
Myanmar,
-ze mali chłopcy wyglądają jak dziewczynki gdy są oddawani do nowicjatu /do klasztoru, …
-gdzieś też człowiekowi się majaczą ludzie…. z dziwnym mazidłem na twarzy, bo thanaka-to
proszek starty z drzewa Murraya, który ma zapach drzewa sandałowego, chłodzi, chroni przed
oparzeniami, ma dużo witaminy E i leczy trądzik, cudnie chroni przed grzybicznymi chorobami
skóry…
-że mimo upału można w nocy zmarznąć (mieliśmy tak nad Inle gdzie nad ranem temperatura
spadła do plus 8°C)
-ze jedna z najdroższych tkanin powstaje z kwiatów lotosu
-ze najbardziej znane i największe tu miasto Yangon /Rangun nie jest stolicą, bo ową
wybudowali od podstaw ze względów strategicznych w 2005 roku ( w 2010 r liczba
mieszkańców liczyła już 1 mln obywateli) i nazywa się Naypyidaw, co można tłumaczyć jako
siedzibę królów, chociaż owych władza pozbyła się dosyć skutecznie. Wybudowano tu nawet
pagodę wzorowana na Schwedagon i ogrody w których trzyma się w niewoli białe słonie. Jest
ogrom nowoczesnych budynków, parlament zamknięty dla obywateli, szpitale i bardzo szerokie
ulice (autostradę na 20 pasów ruchu-kiedyś mówiono ze miały służyć jako lądowiska lub dla
czołgów). Miasto nie ma historii ale za to wróżbici wybrali to miejsce jako nową stolicę do której
tysiące ludzi zmuszono aby w niej zamieszkali.

Kraj jest za duży (dwa razy taki jak Niemcy) aby go móc w miesiąc zwiedzić nawet po łepkach.
Zwłaszcza, ze są miejsca w których warto zatrzymać się na dłużej i podziwiać je w rożnych
porach dnia (i nocy) zwiedzać muzea i ogrody, zarówno botaniczne jak i zoologiczne (zoo mniej
ale tam była dobra kawa:))
I warto przelecieć się… balonem. nad pięknym Bagan

Cały czas mieliśmy czyste niebo, a czyste niebo = brak dobrego światła /promieni, które odbijają
się od chmur, aż właśnie w dniu lotu… było pięknie. I ta niesamowita cisza pod niebem…

Dziedziniec zamku
Dziedziniec zamku

////////////////////(to poza tekstem, ale chce aby tutaj byl

podział/odnosniki/rozwiniecie ) na kilka miejsc ; Rangun ( tu

podział/rozwinięcie na miejsca ktore warto zwiedzic ), potem Inle,

Shwe Inndein Pagoda, Bagan ( tu tez rozwiniencie na swiatynie

plus lot balonem) , Mout Popa, Mandalay.////////////////////////

Rangun /Yangon

Dziedziniec zamku

Rangun do dzisiaj jest największym miastem Birmy, a skoro był i stolicą to ma również okazały
plac centralny zwany parkiem ; Maha Bandula Park lub Maha Bandula Garden chociaż sami
zobaczcie, ze to bardziej plac z Pomnikiem Niepodległości.

Dziedziniec zamku

Od 1867 do 1868 roku był tu plac Fytcha – na cześć ówczesnego Głównego Komisarza
brytyjskiego w Birmie (Alberta Fytcha)
Miejsce to było wcześniej pustym, bagnistym obszarem pierwotnie znanym jako Tank Square,
które zostało oczyszczone i wyznaczone jako publiczne miejsce rekreacji, gdzie od 1896 roku
stała tu biała marmurowa statua królowej Wiktorii.
Park został przemianowany na Plac Bandula, gdy zaczęły rosnąć w siłę nastroje
nacjonalistyczne i postawiono obelisk upamiętniający birmańską niepodległość od Brytyjczyków
w 1948 r., Zastępując posąg królowej Wiktorii (został odesłany do Anglii po odzyskaniu przez
Myanmar niepodległości ) białym pomnikiem /obeliskiem na którym znajdziemy deklaracje
niepodległościowe i ważne daty.

Przy głównym placu byłej stolicy nie mogło zabraknąć ratusza , którego bryła uważana jest za
doskonały przykład synkretycznej architektury birmańskiej, obejmującej tradycyjne dachy
wielopoziomowe zwane pyatthat.

Budowa rozpoczęła się w 1926 r.- zakończyła w 1936. Ratusz był centralnym punktem kilku
dużych demonstracji politycznych, w tym wiecu Ludowego Komitetu Pokoju w 1964 r.
wspieranego przez Thakina Kodawa Hmainga , który przyciągnął 200 000 ludzi a następnie
został zablokowany przez reżim socjalistyczny. Budynek był zbombardowany w 2000, 2008 i
2009 roku ale do dzisiaj odrestaurowywany. Nadmienię, ze zaprojektował go birmański architekt
U Tin , który zaprojektował również dworzec główny

Dziedziniec zamku

Niedaleko ratusza dumnie stoi piękny, czerwony budynek sądu najwyższego (zdjęcie1) ktorego budowę rozpoczęto w 1905 r., a ukończono w 1911 r..
Budynek podobny architektonicznie do głównego uniwersyteckiego szpitala ( generalnego) w Jangon (zdjęcie2), który był głównym miejscem masakry podczas „powstania 8888” , w którym ranni pacjenci, o których sądzono, że brali udział w protestach antyrządowych, zostali zabici przez Tatmadaw .
Obok szpitala znajdziemy podobne budynki adoptowane na świątynie (zdjęcie3) a cały kompleks budynków zaprojektował architekt James Ransome.

Otóż w tym miejscu mieszkał ogr zwany Sule Bo Bo Gyi, który zjadał słonie. Ogr nawrócił się i został natem (nat oznacza Pan danego terytorium, czyli taki święty danego miejsca)
To pagoda Sule powstała pierwsza a Nat Sule pomagał królowi Okkalapie, braciom Tapussie i Bhalice oraz królowi natów Thagyaminowi w ich poszukiwaniach relikwii przeszłych Buddów,
wskazując miejsce, gdzie zostały ukryte na górze Singuttara (gdzie obecnie znajduje się pagoda Shwedagon
Oczywiście w pagodzie Sule też jest włos Buddy (nie może być inaczej)

Szukając hotelu w Rangun kierowałam się lokalizacją abym mogła wszystkie ważne punkty miasta zwiedzić bez auta, więc padło na Pan Pacyfic (zdjęcie1), z którego rozciągał się wspaniały widok na panoramę miasta, główna trasa wiodła do pagody Shwedagon a zaraz obok za ewangelickim kościołem ( zdjęcie2) można podglądać zwyczajne życie na głównym targu miasta .
Gdyby jednak ktoś hotelu nie wybrał a chciał uwiecznić panoramę miasta to całkiem obok jest restauracja (Yangon Yangon) z rooftop barem.
Obok mieszczą się oczywiście muzea, katedra, inne świątynie różnych wyznań,
całkiem sporo restauracji i barów także z ulicznym jedzeniem (co ciekawe-miasto jest bardzo czyste).

SILBERSEE

A woda ma tak cudowna barwę dzięki kredzie

Sama woda jest gruntowa i deszczowa tworząca 15m głębię

Czyli sporo jak na tak małe jezioro (Dunaj na terenie Niemiec ma normalnie 8m głębokości). Dzięki swojemu tajemniczemu położeniu na uboczu mieszkańcy zaczęli nazywać ten swoj głęboki skarb “srebrnym jeziorem” (od powieści Karola Maya “Skarb w srebrnym jeziorze”) Jezioro (wyrobisko) przeszło przez przetarg z rąk firmy ” Schehermayer Grube” przez Kiselerde (Neuburg Weiß) zajmująca się krzemionką do firmy Hoffmann i synowie w których to rękach pozostawało do 1970r. Z owej krzemionki pozyskiwano biały proszek którego dodawano do produktów z gumy a także do produktów służących do polerowania, czyszczenia i scierania

Silbersee

Dzisiaj krzemionką dalej jest wydobywania w innych miejscach przy Dunaju i dalej zajmuje się tym firma Sonax (czyli bracia Hoffmann) znana z produktów do czyszczenia i dbania o karoserie samochodów na całym świecie (która ma siedzibę właśnie w Neuburgu). Jeziora po takich wyrobiskach mają niesamowitą turkusową barwę i niektóre tworzą piękne miejsca wyglądające jak wąwozy znane na innych kontynentach

ALTENBURG

Taki trebusz byl jak proca, mogl wyrzucić kamienie lub ołów nawet na 250m, zamek stal ciut wyzej, więc byl to jeszcze latwiejszy cel

Trybusze wynaleźli chinczycy juz IV w p.n.e. W VII używane byly juz przez Arabow i tak wszedl do wojen krzyżowych na terenie Europy. Często uzywane aby rozbijac szyki armii. Z dokumentów wynika że w 1007 r. znajdował się w posiadaniu Heinricha II.

W 1197 r. Cesarz Heinrich IV przyznał zamek swojemu urzadnikowi, inzynierowi Heinrichowi von Kaldenowi.

W 1214 r. Marszałkowie Pappenheim ( o Poppenheim wkrótce napisze ) odziedziczyli zamek, który został zniszczony w czasie wojny Merano w 1246/47 i przejął go na własność Wittelsbach. Zamek został ostatecznie zniszczony w 1386 roku w czasie wojny Bawarii przeciwko Konfederacji Renskiej.

A zaraz na przeciwko Altenburga mamy

Finkenstein